Daj czas.

Próbuj dalej.

Nie nudź się.
Znajdź portfel.
Próbujesz wsadzić rękę w kieszeń. Całą. Palce. Dwa. Trzy. Nie trafiasz. Próbuj dalej. 
Łapiesz się za pasek. Próbujesz kontrolować siebie. Zapanować nad sobą. Nie wiesz co ze sobą zrobić, co możesz zrobić i jak. Dotykasz się  w każdym możliwym miejscu, udajesz spokojną. Nie wiem o co ci chodzi. To znaczy wiem, ale udaję, że nie wiem, daj mi czas, żeby się pokazać.
Tam wchodzę.
O nie.
Ona: Nie przeszkadza? A szkoda. Bo szukam akruat ogarnięcia. Nie ważne. poza tym. póznoo jakoś. Patrząc na zegar. bo to on tak okresśla. a nie ma co. Ufać mu trza. Bo komu. Bo czemu. Dajcie mi czas w ręce w wszyscy będziemy żyć od 1. Od szesnastej.albo jak wyjdzie.i zawsze będzie gdzie kupić bułkę. I cokolwiek. I czynne wszystko. Tak by był teraz.
CO MI POZOSTAJE JAK ZNAMY SIĘ DZISIAJ.
Ona: Co mi pozostaje. Hym. Pana nago? Zawsze. Pana nie nago zawsze tak samo. Czy to nie przykre? Nie chciałbyś inaczej? Nie? O ile za ile po co? Takie raz a ile zmienia. Takie raz. Alkohol. I mamy. Klucz parę kroków. Jesteśmy. Alkohol. Mamy. Co. Pstro.
To nie jest tak, że jak chcę wyjść na monotematycznego. To ona ona ona i ona. Każda z nich uklepała tę drogę, którą podążam, zgrywam filozofa, ale naprawdę tak się czuję. Daję ci czas i możliwości. Tempo 240 bpm. Ja nie wymagam niczego innego, to jet sztuka, teraz tworzymy. Czas jest tylko definicją. Moje imię znasz, nigdy nie wiesz, jak się przedstawię kolejnym razem, więc zapamiętaj sobie to, jak przedstawiłem się teraz. Jestem tu i teraz. To się dzieje tu i teraz. Musisz podjąć decyzję i nauczyć się korzystać z komputerem. W tej chwli jesteśmy jednym.
Ona: Nie wkurwiaj mnie. Jakbym chciała. To bym umiala. ale nie chcę. Więcc nie umiem. Proste. Mi nie trzeba znajomych tysićca na face i innych bookach. Mi wystarczy to co mam. A zważywszy ze nie mam dużo to jaka ekonomiczna się staje. Nawet nie wiedziałam jak nie przyszło mi o tym pisać. Poza tym… samotnosć uczy.
Uwielbiam takie włączniki. Góra. Dół. Cyk cyk. Są najprostsze na świecie, nie zastanawiam się wtedy nad tym jaki jestem niedopierdolony, nawet najgorszy retard na świecie to ogarnie. Mówisz do mnie i spokojnie siedzę. W środku się gotuję i chcę cię zdzielić w twarz i po prostu zrobić ci krzywdę. Znowu wylałaś mi herbatę, ty kurwo? Do chuja pana w tym momencie nie mam ochoty na jakąś walkę, w tym momencie wybucham, zrzucam napalm na trzynastolatka, to jest romans, to jest walka, to jest codzienność. Co dzień walczę ze sobą tobą nimi. Oni wrócili. On ona ono. Staję się. Dotykasz obojczyków. To dobrze, 1:0.
Ona:Jaką lalkę opisujesz? Którą to z kolei się leczyłeś. Nie ma słów na ciebie. Bo nie znam. Tłumaczenie. Nie ma i już. Jesteś jedynakiem. Nie chcę być niemiła. Ale dobra. Chcę być nie miła. Tak już mam. Taka jestem. lubię być nie miła. A człowiek dusza i serce mówią. Tak poniekąd. W porywach. Ale zołza i suczysko straszne. I uwielbiam doprowadzać do granic. I krzywych sytuacji. Kocham. I wtedy się sprawdzam. I wtedy wygrywam, bo panuję inaczej nie ma 1;0 nie ma. Bo nie wygrywam bez dopingu.
Wydałem za dużo pieniędzy na spierdolenie sobie życia. Nie będziem się chwytać za nic, za słówka czy za włosy. Widzę, że kipisz, nie w sensie wybuchów w środków. Mru mru, jasne. Chciałabyś. Nie wiesz, czy oddycham, czy nie. Nie masz zielonego pojęcia. To nie jest reklama. To jestem ja, to nie jest tak, że tobie się wydaje, że ja się w to angażuję, Ja nie muszę się reklamować. To nie tak działa. Reklamują się tylko towary, które nie schodzą. Coś bym ci powiedział, ale ty wiesz. To nie jest zwyrolstwo, to jest bezpośredniość, którą odczytujesz nie w tym języku, którym się posługuję. To nie to, to tatmosramtwoowamto. Prowokuj, bo jestem leniem. Absurd, to ja. Jesteś podkurwiona. Jaram się.
Ona: Jeśli nie odczytuję, to znaczy, że gadasz dobrze. Nie karm się kompem. Anii ludźmi, którzy przy nim spędzają czas. Poczekam, aż zobaczysz że nie ma to więszego sensu. Lepiej zdięcia robić kurwa. Ma spacer kurwa. Ty te teksty. Te teksy. Dupa płluje się tym ziom, fajny ziom nie fajny ziom pałuje się tym nie pałuje siż tym. Ja jestem ładna całkowicie i nie masz tu argumentów. pojedź mi z …nie wiem…centymetrów.
Wiszę ci dziesięć złotych. Jestem błogosławion. Wystarczy.
Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

Perpetum mobile.

Wpadam ostatnio w ten stan, kiedy napędzam się wszystkim, co mnie otacza.

Generalnie nie uważam siebie za kogoś normalnego i standardowego. Kawał nieskromnego chuja ze mnie, to prawda, ale każdy jakby chciał, móglby taki być. Ale przez to powstaje też sporo blokad.
Kurewsko się nudzę.
Tobą.
Sobą.
Wszystkim.
Kurwa jak strasznie się nudzę.
Całe noce przeglądam jakieś fetysze, słucham muzyki rytmicznie nacechowanej w Heil Satan i sram w gacie kiedy mam wyjść do kuchni po herbatę albo żeby iść sie odlać. Bo jest ciemno, a skąd mam wiedzieć, co jest w ciemności.
Tak samo sprintem przebiegam obok szpitala na ojcowiźnie, bo od małego bałem sie tego prosektorium.
Jak już się tak napędzę, to jest fajnie, nie nudzę się, ale przypłacam to brakiem snu, nerwicą.
Sex. Power. Violence.
Nie do końca chcę robić krzywdę, choć jak już w to wjadę, to lecę do oporu. W pysk, w dupę, wytargać i sponiewierać. W pysk, w dupę, za włosy i zwyzywać. Najchętniej w garniturze, na kolanach. Na drugi dzień to jest jak pornos, mogę sobie to tylko odwtorzyć, a nawet nie, zajarać się nie zajaram.
Bo umówmy się, jak się pójdzie spać, to potem jest kolejny dzień i to co było przed snem już się nie liczy i się kasuje.
Najbardziej się wkurwię, jeśli to mieliśmy być my. A ja tego nie zauważyłem, bo wolałem strzelić z palucha, bo wolałem pójść w dwie strony naraz, bo się po prostu znudziłem. 
Bo ja się, kurwa, naprawdę strasznie nudzę.
Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

Bezemocje.

To nie tak jak ci się wydaje. Myślisz sobie, marudzi jak zwykle. Udaje, wmawia sobie, megaloman. Naprawdę tak nie jest.

Zróbmy test, chodźmy do kina. Na jakiś łzawy film, potem jakiś mocny, na różne takie. Nic nie czuję. Nuda. Przeleciało. Nie przejmuję się, nie rozmyślam.
Zróbmy test, przeżyjmy coś wielkiego. Koncert, imprezę, cokolwiek. Minęła godzina, cała się trzęsiesz, ja już nawet nie pamiętam, że tam byłem.
Zróbmy test, kochajmy się jak nigdy wcześniej. Włosy, skóra, pot i krew.
Zróbmy test, biorę baseball ze sobą. Podejdź do tego gościa i mu przyjeb. Czemu nie? No widzisz, boisz się targnęło tobą. To patrz. Czemu rzygasz i sikasz w gacie, mnie to nie rusza.
Zróbmy test. Pisz, bez emocji. Ni chuja. Czuję się jak ostatni kutas, bo robię to na siłę. Nawet się tym nie przejmę, możesz mi skoczyć.
Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

Ring of fire.

Zginęła przez własną niefrasobliwość. No bo jak inaczej nazwać to, co się stało. Hej dziewczyno, weź się w garść.

Gdyby nie była w tak gorącej wodzie kąpana, nie skończyłaby tak marnie.

Z jakiego niby powodu przytulała się do niego, kiedy wiedziała, że on płonie. No płonie, tak po prostu. Kiedy ją widział stawał cały w ogniu. Jak siedział sobie w pracy i się zastanawiał nad kolejnymi słupkami, to w przerwie między Down Jonesem a WIG20 zdarzało mu się zaświecić lekkim żarem. 

No a ona co. 

No siedziała w domu, oglądała telewizję, nie miała co ze sobą zrobić i tylko siedziała na tych 35 metrach i oddychała. Wdech, wydech, wdech, wydech, wdech wydech wdech wydech. I coraz wolniej. Z każdą minutą coraz wolniej. Zatrzymywała to powietrze w sobie, wciągała go coraz mniej. Tak jakby się bała, że go zabraknie, że się skończy. Jak w trumnie, w której się siedzi i jakiś czas po zakopaniu można przeżyć i takie tam. Zastygała w tym większym bezruchu im bliżej było jego powrotu do domu. Zbierała w sobie energię na powitanie go. Niesamowitą przyjemność sprawiało jej wtedy odczuwanie drgnięć powietrza, całego mieszkania przez przejeżdżające tramwaje i samochody. Powtarzała wtedy w myślach rozdział siódmy, marząc już o godzinie 18.07, jeśli autobus się nie spóźni.

I co? No tyle, że poparzenia zawsze były rozległe, leczyła się z nich zawsze przez kilka tygodni, a on wyrzuty sumienia miał tylko przez kilka dni.

No bo wiesz, to tylko chemia. Ogień pojawia się tylko w obecności tlenu.

Opublikowano Bez kategorii | 6 komentarzy

Speak english or die.

Nie masz pojęcia, jak to jest.

Siedzisz w sekcji barowej, od reszty gości oddziela cię szyba. Pijesz piwo za piwem i jak małpy w zoo oglądasz klientów. Jedzą, popijają, plują. Dotykają się lekko pod stołami, zakochani, siedzą mocno oparci o swoje siedzenia, pokłóceni, opierają się o stół i skłaniają twarze ku sobie, znajomi. Zoo. A może to ty jesteś obiektem do oglądania? To koło ciebie jest naklejka „No smoking” i nie wolno ci dawać jedzenia, małpo. Jak największy biedak, możesz pić tylko alkohol, bo tylko na to cię stać i pijesz piwo, bo jest kaloryczne, prawie tak jak chimichanga albo jakiś wrap.
Doznajesz syndromu Stendahla, czujesz się jakbyś odkrył Amerykę, Nowy Świat. A tylko siedzisz i żłopiesz piwo. Kiedy skapnie ci na książkę, nie rozmazuje tuszu, to zasługa faktury papieru. Kiedy skapnie ci na notatki, również nic się nie dzieje – tym razem to zasługa wypełnienia długopisu. Pracuj dalej.
Na całym świecie, każdy naród ma swój własny język. Każdy naród zna też przynajmniej podstawy innego języka, najczęściej angielskiego, aby móc porozumiewać się z przypadkowymi ludźmi, którzy na kilkadziesiąt procent, po angielsku będą mówić. Kiedy jednak trzeba sobie przekląć, kiedy trzeba się pożalić, wystarczy wrócić do swojej pierwotnej mowy, zamknąć się w prywatnej bańce słów i myśli. I uświadomić sobie, jak biedni są ci, którzy znają tylko jeden język rozumiany przez wszystkich. Którzy w prywatności zamknąć się nie mogą, bo ich język jest wszechobecny. Najgorsza rzecz na świecie. To nie jest nawet język przemijający, który warto znać, bo zna się go jako jedna z ostatnich osób na świecie. Nie. To jest język znany każdemu i jedynie Czesi w kuchni zrozumieją jak klniesz pod nosem czystą polszczyzną. Problem w tym, że jeśli klną obywatele Republiki Czech – ty ich nie rozumiesz. Ktoś tu jest bardziej inteligentny.
Przemijanie na pewno również dobijało Guntera Von Hagensa i innych zajmujących się plastynacją artystów – naukowców. Nie wiem, czy Mole, bohater o którym pisze Olga Tokarczuk (nie dając za wygraną i popełniając nader często grafomanię) jest postacią prawdziwą. Wszyscy jednak mieli tę samą manię – zatrzymać ciało, puścić duszę dalej. Tworzenie preparatów, substancji wstrzymujących było sensem ich życia.
Ja jestem lepszy.
Bez żadnych preparatów potrafiłem oderwać kawałek serca i wsadzić je komuś innemu w dłoń. Nienaruszone, te samo, z tą samą krwią, która wciąż płynie w moim krwioobiegu. Płynie też w jej żyłach.
Kawałek serca podany do innej dłoni. Na zawsze.
Być to pisać. Boże, pozwól mi robić to przez całe moje życie i nie oddawaj mi tego kawałka szczerze zachowanego serca.
Możecie zacząć mi zazdrościć.
Opublikowano Bez kategorii | 6 komentarzy

..

A teraz, Piotrek, chciałbym napisać coś dla siebie, ale też nie mogę.

[wróć]
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

.

nawet nie wiesz Piotrek, jak bardzo chciałem tutaj coś dla Ciebie napisać.

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

Happy birthday.

Jestem zawieszony w powietrzu. Nie do końca czuję, co dzieje się pod moimi stopami. Niczym się nie przejmuję.

Widzę siebie w odbiciu drzwi autobusu, który właśnie podjechał. Widzę tych wszystkich zmęczonych ludzi wysiadających z niego. Na pewno mają mnóstwo problemów, trzeba im powiedzieć jak się czują i dlaczego. Ja nie muszę. Drzwi zamykają się, znów na chwilę widzę siebie. Poprawiam szalik, trochę wystaje mi zza kołnierza.
Ona się patrzy i spogląda. Ja nic. Tylko torbę z zakupami chowam za siebie, bo to nie moje zakupy tylko mamy i siara.
Zresztą, niedawno po raz pierwszy całowałem się z dziewczyną. Było trochę inaczej niż sobie wyobrażałem, ale i tak fajnie. Tak za tydzień powiem jej, że ją kocham.
Śnieg pada bardzo powoli, zbiera mi się na ramionach. Dalej na mnie spogląda, nie rozumiem. Na grzywce zbiera jej się trochę śniegu, wyobrażam sobie jak na oczy spada jej lawina i ślepnie.
I nie będzie się na mnie patrzeć.
Za tydzień powiem jej, że ją kocham.
Chłopaki mówią, że wtedy będę miał ją całą, ale ja nie chce. Teraz było fajnie, obśliniła mnie trochę, ale fajnie.
Ile ona może mieć lat, starsza młodsza? Jak starsza to pewnie doświadczona, a jak młodsza to szuka frajera. Schowała się za tym szalikiem co sobie go poprawia, żeby jak ja go nosić chyba, ech. I nie widzę kto to dokładnie ani co to.
Co mnie to obchodzi, kolejny autobus, znowu nie mój, znowu się przeglądam, znowu zmęczeni ludzie.
Idę na piechotę do domu, też się zmęczę. Ominę przystanki, ulice, chodniki, pójdę moimi skrótami przez krzaki. Mama mnie zabije za ufajdane spodnie, ale co mi tam. Syf tam czy syf tu, na jedno wychodzi.
Ciekawe co by było jakbym wsiadł z nią. 
Świat wiruje, wszystko błyska. Siedzę na parapecie i co chwila rozglądam się, żeby mieć pewność, że jej tu nie ma. Mruga mryga znika. Jestem sam, choć nie powinienem. Krwawią mi dziąsła, a powinniśmy przecież trenować całowanie. W końcu mam jej powiedzieć, że ją kocham.
Siedzę na parapecie i jem jabłko. Krwawią mi dziąsła, na całe miasto pode mną.
Wczoraj skończyłem piętnaście lat.
Opublikowano Bez kategorii | 11 komentarzy

memory five.

Właściwie to nie jestem pewien kiedy wyszłaś.

Krew na ustach jest zaschnięta, musiałem wrócić do domu jakiś czas temu, nawet zdążyłem się chyba przespać.
raz dwa trzy cztery
Wstaję z miejsca, idę do toalety, opieram głowę o ścianę, robię swoje, nie mogę się podnieść. Wychodzę, cześć czołem witam ciebie, aj ciebie proszę, czy my się znamy? Przeciskam się przez tłum, szukam swojego miejsca, naszego miejsca.
Skacz do góry mały! Przeciskam się nadal, ocieram się o nią, o niego. Czuję każde drgnięcie, każde muśnięcie. Wszystko gra, ty grasz ja gram w tą grę, tańczy tańczę tańczą!
Gdzie byłeś?
Ja ciebie proszę cały czas tutaj byłem.
Wchodzę do toalety, nurkuję w niej, całuję się z nią.
Znowu.
Wstaję wracam nie wychodzę. Mówię : teraz albo nigdy wstawaj tańczmy, ocierajmy się o siebie, synchronizujmy się. Rozmawiajmy bez słów, bądźmy lepsi od nich. Podskakuj, klękaj, wypinaj się, krzycz. W tym deszczu musimy dobiec jak najszybciej do autobusu, żeby krzyczeć w domu.
Nie rozumiem o co ci chodzi. Tak, znów jestem bezradny, nie ochronię cię przed deszczem, co najwyżej zdejmę z ciebie rzeczy, wysuszę je, wciągnę ich zapach. Pamiętasz, byle kresek nie wciągam.
Kiedyś byłem kimś, teraz próbuję znowu nim być i nie wiem czy byłem sobą.
Opublikowano Bez kategorii | 9 komentarzy

Nie wszystek

umarł.

może coś, może ktoś, może kiedyś.

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz